Archive for the ‘Czad’ Category

Czad – krótki przewodnik praktyczny

Czad jest krajem bardzo rzadko odwiedzanym przez turystów, a nawet podróżników. Przygotowując się do wyprawy do tego kraju natrafiłem w Internecie zaledwie na dwie, trzy relacje sprzed kilku lat, a dotyczyły one jedynie okolic jeziora Czad. Z tego względu uznałem, że może warto podzielić się zdobytymi podczas mojej podróży informacjami i zainspiruję innych podróżników do odwiedzenia tego jeszcze „dziewiczego” w sensie podróżniczym kraju. Dlaczego tak mało osób tam jeździ? Prawdopodobnie właśnie z braku aktualnych informacji, bo większość dostępnych pochodzi z nieodległych czasów wewnętrznych konfliktów, które miały miejsce przed 2008 rokiem. Tak, bowiem w Czadzie jest już bezpiecznie! 13 marca 2008 roku został podpisany pokój w Dakarze z sąsiednim Sudanem i od tego czasu sytuacja w kraju systematycznie zaczęła się poprawiać. Dodatkowo, dzięki eksploatowanym od kilku lat na zachodzie kraju złożom ropy naftowej, sytuacja ekonomiczna kraju także zaczęła się poprawiać. Czad już leży na końcu tabeli statystyk PKB. Dość powiedzieć, że podczas naszego pobytu, ruszyła zbudowana przez Chińczyków rafineria ropy naftowej co poskutkowało dwukrotnym obniżeniem ceny benzyny (gdy wyjeżdżaliśmy, kosztowała ok. 2,50 zł/l).

Zapraszam zatem do lektury mini przewodnika po Czadzie. Wszystkie poniższe informacje zostały zebrane podczas miesięcznej wyprawy rowerowej przez ten kraj w ramach XX. etapu Afryki Nowaka. Szczegółowe informacje o trasie wyprawy znajdują się na końcu strony, a relacje (kilkadziesiąt stron tekstu) z przebiegu całej naszej wyprawy znajdziecie TU.

Pogoda, czyli kiedy warto jechać

termometr

W Czadzie gorąco jest okrągły rok, ale najprawdopodobniej najlepszą porą jest późna jesień i wczesna zima, gdy temperatury są najniższe i jest sucho. Najgoręcej jest wiosną (marzec-maj), kiedy temperatury przekraczają 40ºC w cieniu. W czerwcu zaczyna się pora deszczowa i trwa do końca września. Temperatury oscylują wówczas w okolicach 35-40ºC w ciągu dnia, a w nocy spadają do ok. 30º. Najniższą temperaturę zanotowaliśmy o świcie po całonocnym deszczu:  24ºC.  W porze deszczowej pada codziennie (choć my w lipcu 2011 mieliśmy wyjątkowe szczęście, trafiliśmy bowiem na suszę – padało kilka razy w ciągu całego miesiąca, głównie w nocy). Część dróg na południu kraju jest wówczas nieprzejezdnych.

Rys geograficzny

Terytorium Czadu to 1294 tys. km2, czyli ponad 4 razy więcej niż Polska. 2/3 kraju (północna część) stanowią tereny pustynne, natomiast południe to głównie sawanny. Dużą część południa zajmują plantacje bawełny, przeplatające się z buszem o różnej gęstości. Południe kraju przecinają dwie duże rzeki – Szari i Logon (Chari i Logone), które zbiegają się tuż przed jeziorem Czad, zasilając je swoimi wodami. Zdecydowanie większa część kraju jest płaska jak stół, z jednym istotnym wyjątkiem – górzystym regionem Tibesti na północy kraju. Są to góry wulkaniczne, których najwyższy szczyt – wulkan Emi Koussi – wznosi się na wysokość 3415 m n.p.m. i tym samym stanowi najwyższy szczyt całej Sahary. Swego rodzaju symbolem kraju jest jezioro Czad, będące największym zbiornikiem słodkiej wody. Niestety, jego powierzchnia systematycznie maleje za sprawą ekspansji pustyni. Nie będzie nadużyciem jeżeli powiem, że krajobrazowo Czad nie jest interesujący (poza regionem Tibesti). Jego największe atuty to egzotyka i życzliwość jego mieszkańców oraz przyroda, w szczególności fauna. Spotkać można bowiem wiele dzikich zwierząt. Myśmy widzieli wielkie ptaki, np. marabuty, a nawet duże stada pawianów.

Ludzie i język

Kraj ten jest niezwykle zróżnicowany pod względem etnicznym. Oficjalnie mówi się, że w Czadzie funkcjonują 232 języki. W praktyce można wyróżnić kilka głównych grup. Na północy kraju żyją Kanebu i Tubu, mówiący językiem zbliżonym do arabskiego, a także wyglądem przypominający ludność arabską. W środkowej części żyje wiele różnych plemion, zarówno koczowniczych jak i osiadłych. Południe to przewaga plemienia Murzynów Sara. Można przyjąć, że plemiona prowadzące osiadły tryb życia (uprawiający ziemię rolnicy) to najczęściej chrześcijanie i animiści, a koczownicze plemiona to muzułmanie (z wyłączeniem całkowicie muzułmańskiej północy kraju). Nad brzegami rzeki Logone żyją Murzyni Masa, zwani przez innych Banana (określenie to pochodzi od pozdrowienia w ich języku, ale używanie słowa Banana w obecności przedstawicieli tego plemienia nie jest w dobrym tonie). Niezwykle barwnie ubierają się i tatuują przedstawiciele koczowniczego plemienia Bororo (lub Mbororo).

Jednak to co łączy niemal wszystkie czadyjskie plemiona jest zwyczaj skaryfikacji. Większość Czadyjczyków posiada wyraźne blizny na twarzy, najczęściej na czole i na policzkach. Skaryfikacje powstają podczas obrzędów inicjacyjnych, a wzór nacięć oznacza przynależność do poszczególnych plemion. Oprócz nacięć, na twarzy często spotkać można tatuaże.

Oficjalnymi językami Czadu są Francuski i Arabski. Zarówno jednym jak i drugim językiem posługuje się wielu Czadyjczyków. Umożliwia to porozumiewanie się pomiędzy przedstawicielami różnych plemion. Co ważne, w całym kraju nawet w małych wioskach można spotkać osobę mówiącą po francusku choćby w podstawowym zakresie. Dlatego znajomość francuskiego (lub arabskiego) jest wielce wskazana tym, którzy udają się do Czadu. Angielski może się przydać, ale raczej incydentalnie.

Wizy

Najbliższa ambasada Czadu znajduje się w Berlinie, gdzie miesięczną wizę turystyczną można uzyskać korespondencyjnie w cenie 100 Euro (podobno można „wyprosić” w tej samej cenie 3-miesięczną wizę). Ambasada Czadu w Paryżu oferuje 3-miesięczną wizę za 70 Euro, a za 100 Euro uzyskamy wizę wielokrotnego wjazdu.

Oprócz wypełnienia formularza i okazania książeczki szczepień (żółta febra), potrzebne jest ZAPROSZENIE. My uzyskaliśmy je dzięki pomocy polskich misjonarzy.

Dojazd

Lotnisko w NDjamenieCzad obsługuje niewiele regularnych lotów rejsowych, a bilety niestety są stosunkowo drogie. Najwygodniejsze połączenie oferuje Air France, np. z Berlina do N’Djameny (od ok. 3900 zł w dwie strony). Nieco taniej (od ok. 3400 zł) można polecieć np. z Londynu lub Paryża liniami Ethiopian Airlines, ale lot jest z przesiadką w Addis Abeba i trwa przez to o dzień dłużej. Od niedawna do N’Djameny lata także Kenya Airways, jednak połączenie przez Nairobi jest najbardziej karkołomne ze wszystkich trzech i z pewnością nie najtańsze. Jeżeli mamy dużo czasu, to możemy nieco taniej dolecieć do sąsiedniego Kamerunu i zwiedziwszy ten kraj dotrzeć do Czadu drogą lądową.

Transport wewnętrzny

W czadyjskim autobusie

Czad posiada ok. 1500 km asfaltowych dróg. Szosą można dojechać przede wszystkim ze stolicy przez Bongor do Moundou, z Moundou do granicy z Kamerunem (Touboro), a także z Doba do Kumra. Prawdopodobnie ukończono już budowę szosy na odcinku Kumra – Sarh. Pozostałe drogi w Czadzie to ubite terenowe trakty, których część w porze deszczowej jest nieprzejezdna z powodu zalegające wody (okolice rzeki np. Logone na wysokości Lai i Kim).

Stacje benzynowe z prawdziwego zdarzenia widzieliśmy tylko w N’Djamenie. W pozostałych większych miejscowościach można spotkać nieczynne dystrybutory pamiętające czasy kolonialne, a paliwa sprzedawane tam są z kanistrów.

Najpopularniejszym i jednocześnie wygodnym środkiem transportu wewnątrz kraju są autobusy. Z N’Djameny dotrzemy w ciągu jednego dnia zarówno do Moundou (najpopularniejszy kierunek, cena 15 Euro) jak i do Sarh (23 Euro). W dzielnicy Dembé w okolicy targowiska przy głównej ulicy znajdują się stacje wszystkich kilku firm przewozowych. Najczęściej podróżuje się autobusami średniej wielkości zabierającymi ok. 20 pasażerów, a jeden z przewoźników na trasie do Moundou oferuje „normalny” duży autokar. Co ważne, każdy z pasażerów ma swoje standardowe miejsce i nikt nikogo nie upycha na siłę, jak to się dzieje np. w sąsiednim Kamerunie. Dodatkowo na dłuższych trasach pasażerowie otrzymują drobny poczęstunek – zimny napój w puszcze lub/i kanapkę. Bilet najlepiej zarezerwować dzień wcześniej. Pierwsze autobusy odjeżdżają 5.00-6.00 rano (obsługa każe się stawić godzinę wcześniej). Na wyjeździe ze stolicy autobus często jest zatrzymywany przez patrol żandarmerii na rutynową kontrolę – pasażerowie muszą opuścić na chwilę autokar.

Oprócz autobusów, na wielu trasach między mniejszymi miejscowościami kursują najróżniejsze pojazdy, tzw. taxi-brousse. Jeżeli chcemy udać się z N’Djameny na północ do Mao, musimy skorzystać z terenowego auta. Koszt tej podróży to 19 Euro.

Obowiązek meldunkowy

Na terenie Czadu dla obcokrajowców istnieje obowiązek meldowania się w każdej miejscowości o statusie min. suprefektury. Polega to na wizycie w biurze policji, gdzie urzędnik spisze nasze dane z paszportu oraz wypyta o cel podróży. Trwa to zazwyczaj nie dłużej niż pół godziny i prawie zawsze przebiega w życzliwej atmosferze. Tylko raz nam się zdarzyła próba wymuszenia łapówki (uprzejma acz stanowcza prośba o pokwitowanie przyczyniła się do odstąpienia od niecnych zamiarów komendanta).

Jeżeli nie mamy zamiaru zatrzymać się w miejscowości, nie musimy się meldować, nikt nas nie będzie ścigał. Jednak jeśli zatrzymamy się, np. żeby coś kupić, to zbiegowisko mieszkańców jakie swoim pojawieniem się z pewnością wywołamy nie pozwoli nam wyjechać niezauważenie. Dlatego najlepiej od razu skierować się na policję, a będzie to odebrane jako miły gest szanujący nie tylko prawo ale i obyczaj.

Zakwaterowanie

Nocleg w wiosce

Baza noclegowa na terenie całego kraju jest słabo lub bardzo słabo rozwinięta. Tym niemniej we wszystkich większych miejscowościach funkcjonują tzw. auberge, czyli niedrogie hoteliki. Słowo „niedrogie” ma tu znaczenie względne, gdyż średnia cena za nocleg dla jednej osoby wynosi ok. 65 zł. Można jednak się targować i za tą cenę mieliśmy w Bongor pokój 2-osobowy. Auberges służą zazwyczaj arabskim kupcom, podróżującym po kraju, bowiem turystów przez cały miesięczny pobyt w Czadzie nie spotkaliśmy wcale.

Dobrą alternatywą są noclegi w misjach katolickich, tzw. centre d’accueil. Ceny noclegów są podobne, ale warunki są nieco lepsze (czyściej, elektryczność całą dobę, woda bieżąca). Dla osób duchownych lub przez nich rekomendowanych – ceny w misjach katolickich ze zniżką 50%.

W stolicy Kraju Kanem – Mao nie ma misji katolickiej ani auberge. Zaproponowano nam nocleg w jednym z pokoi gościnnych w budynku muzeum.

Będąc w terenie można bez problemu poprosić o nocleg w każdej napotkanej wiosce – z pewnością znajdzie się dla nas miejsce, a dla miejscowych to wręcz zaszczyt. Myśmy sporadycznie korzystali z takiej opcji, 90% noclegów spędziliśmy w buszu pod namiotami, a w zasadzie moskitierami.

Jedzenie i napoje

Pączki

W dużych miejscowościach nie trudno o jedzenie, przynajmniej to afrykańskie. Warto jednak wiedzieć kilka rzeczy na ten temat. Posiłki w ulicznych jadłodajniach i barach są dostępne o określonych porach. Generalnie można przyjąć, że je się rano i wieczorem. Bary znajdują się najczęściej w okolicach dworców autobusowych. Na śniadanie niemal wszędzie można kupić mała pączki drożdżowe (bez nadzienia, jajek i cukru). Czadyjczycy jedzą je rano popijając arabską herbatą sprzedawaną z termosów lub gorącym i osłodzonym mlekiem. Te same pączki wieczorem je się z mięsem, maczając je w sosie. Pączki występują także w różnych odmianach – na bazie mąki z pszenicznej (najczęściej), z prosa, z fasoli, z ryżu. W większych miejscowościach dostępny jest chleb. W N’Djamenie najpopularniejsze są kiepskie bagietki (lekkie, mało treściwe, o wnętrzu przypominającym konsystencją watę). W innych miejscowościach można dostać o niebo lepsze, choć także białe pieczywo.

Popularnym posiłkiem jest sandwich z jajkiem lub z mięsem (0,75 Euro). W każdym miasteczku wieczorem można kupić mięso z grilla (0,75 – 1=2 Euro w zależności od wielkości porcji), podawane ze świeżą cebulą, sproszkowanym chili z solą lub równie pikantnym sosem. W miejscowościach leżących nad rzeką (Sarh, Bongor) zajadaliśmy się rybami z grilla. Najlepsze są słynne capitaine (wielki „dzwonek” za 1,5 Euro). W sklepikach (boutique) można kupić słodycze – ciastka, lizaki, cukierki, jednak wyraźnie ustępujące jakością tym, do których przywykliśmy w Europie.

W Czadzie polecam jeść lokalne owoce. W zależności od sezonu, są to mango (szczyt sezonu to wiosna, latem dostępne późne odmiany – nieco gorsze), papaya, banany, ananasy, arbuzy.

Capitaine

W każdej większej miejscowości można kupić słodkie napoje gazowane (sucrerie), w tym oczywiście coca-colę. W Czadzie, pomimo, że w kraju są silne wpływy muzułmańskie, piwo jest dostępne powszechnie. Należy jednak wiedzieć, że poza drogimi lokalami w stolicy, w miejscach gdzie się je, piwa nie dostaniemy – do tego służą bary (buvette), gdzie serwuje się wyłącznie napoje. Możemy jednak przynieść sobie do knajpki piwo z sąsiedniego baru i nikt nam złego słowa nie powie (ale uprzejmie jest zapytać o zgodę). Dostępnych jest kilka marek złocistego trunku. Najpopularniejsze to Gala, Castel i 33. Wszystkie w butelkach o pojemności 0,6 l, w cenie 0,90-1,20 Euro, a w lepszych lokalach ok 1,50-2 Euro. Piwo można także kupić w sklepie, z wyjątkiem miejsc prowadzonych przez wyznawców Allaha.

Woda mineralna w plastikowych butelkach jest dostępna w większych miejscowościach i kosztuje ok. 0,60 Euro/1,5l. Podobno kranówka w N’Djamenie jest bezpieczna (piliśmy ją i żyjemy), ale misjonarze ją filtrują. W Sarh natomiast kranówka jest zdecydowanie odradzana. W mniejszych miejscowościach oraz w niemal każdej wiosce istnieje powszechnie dostępna studnia głębinowa z ręczną pompą (a raczej nożną). Przez cały miesiąc korzystaliśmy właśnie z takiej wody bez żadnego dodatkowego jej uzdatniania – żyjemy i mamy się świetnie.

Niebezpieczeństwa

Największym niebezpieczeństwem czyhającym na podróżujących po Czadzie jest malaria. Szczęśliwie nikt z nas na nią nie zachorował, ale warto zaznaczyć, że wszyscy stosowaliśmy profilaktykę farmakologiczną (2 osoby Lariam i 2 osoby Malarone), spaliśmy zawsze w moskitierach i używaliśmy dobrych repelentów wieczorem i o świcie.

Należy także uważać co się je, choć i tak trudno uniknąć biegunki.

W N’Djamenie pod koniec pobytu czuliśmy się całkiem bezpiecznie (także w nocy), choć należy zachować zasadę ograniczonego zaufania. Zdarzają się kieszonkowcy (opis zdarzenia). W stolicy uważajmy też na fotografowanie – często jest to niemile widziane. Co innego na prowincji – tam ludzie bardzo chętnie pozują do zdjęć. Jednak zawsze warto najpierw zapytać o zgodę.

Internet

Tylko w N’Djamenie można liczyć na w miarę dobre połączenie w tamtejszych kafejkach internetowych. W Sarh też znajdziemy takie miejsca, ale jeśli będziemy chcieli przesłać oprócz tekstu jakieś zdjęcie, choćby 100 kb, to możemy mieć z tym poważny problem. Zdarzasię, że niektóre misje chrześcijańskie dysponują swoim internetem, szczególnie biskupi.
Pokaż Po prostu CZAD na większej mapie

<iframe width=”1280″ height=”720″ src=”http://www.youtube.com/embed/aIIs1gQjlbw” frameborder=”0″ allowfullscreen></iframe>

Po prostu CZAD cz. II

Po prostu CZAD cz. III

„Twarze Czadu” – portrety Kasi Falkowskiej:

Pobierz odtwarzacz Flash, aby zobaczyć ten pokaz slajdów.
Zapisz się do mojego newslettera i otrzymuj powiadomienia o nowościach na mojej stronie!

wybrane zdjęcia studyjne:
Pobierz odtwarzacz Flash, aby zobaczyć ten pokaz slajdów.